Jest jeszcze duża część osób, które mają problem właśnie z przywołaniem, na spacerze ich psy nie chcą się odwołać, na zawołanie właściciela nie reagują, wolą sobie wąchać trawę, wbiegać w kałuże i odbiegać gdzie się da. Sama jeszcze do niedawna miałam z tym problem, pod koniec 2015 roku dopiero udało nam się to wypracować. Wcześniej po prostu długa linka, albo czekanie aż pies zareaguje na zawołanie. Jednak gdy postanowiłam, że musimy to koniecznie wypracować nie zaczynałyśmy z linką, gwizdkiem czy innymi rzeczami, tylko sposobem, który jest opisany niżej.
Warto pamiętać, że jeżeli wasze psiaki nie mają jeszcze tego wypracowanego, to warto zaopatrzyć się w linkę na spacerach.
Więc naszą przygodę z przywołaniem zaczęłam w domu. Kupiłam suszoną kaczkę i wzięłyśmy się do pracy. Gdy Biszi była na przykład w salonie, ja w swoim pokoju, zawołałam ją po imieniu, ''chodz'', lub ''do mnie'', za każde przybiegnięcie waszego psa cieszcie się, nagradzajcie jego ulubionym, dostawanym tylko za super rzeczy smakiem, ulubioną zabawką czy po prostu karmą, jak pies lubi. Nam wystarczyło powtórzenie tego pięć razy w domu i na następny dzień na dworze sucz przybiegała na każde zawołanie, odwoływała się od ulubionych rzeczy. Ważne jest to, żeby za każdą reakcję psa nagradzać, nie powinniśmy robić tak, że wołamy psa, w tym czasie z kimś rozmawiamy, nie nagradzając go za przybiegnięcie.
My mamy z tym problem, ale kupiliśmy Linke i zaczynamy "ostro" trenować
OdpowiedzUsuńBardzo fajny pomysł i super,że udało się wam to tak szybko wypracować, gratulacje :)
OdpowiedzUsuńFajny pomysł - my nie mamy z tym problemu, ale ćwiczenia zawsze się przydadzą:)
OdpowiedzUsuń